Z pasją o komunikacji!

W ostatnim czasie przetoczyła się fala protestów mieszkańców zatroskanych o stan wrocławskich zabytków, szczególnie przemysłowych.

Przysłowiową czarę goryczy przelało rozpoczęcie rozbiórki elewatora przy ul. Rychtalskiej. Protestujący zażądali ustąpienia Miejskiej Konserwator Zabytków, uważając jej działania za szkodliwe dla zabytków. Więcej na ten temat można się dowiedzieć ze strony wyborcza.pl.

Szczególnie zabytki przemysłowe stały się dla wrocławian w ostatnim czasie symbolem niszczenia dziedzictwa przeszłości. Pamiętamy, gdy na naszych oczach z powierzchni ziemi znikała rzeźnia miejska przy ul. Legnickiej, lokomotywownia na terenie ZNTK, nawiasem mówiąc również przy ul. Rychtalskiej, zabudowania browaru „Piast”.

Ofiarą wolnorynkowych przemian we Wrocławiu padły również zabytki komunikacji z dawną zajezdnią tramwajową przy ul. Krakowskiej, którą wybudowano w 1901 r., a która od 1925 r. była również pierwszą w naszym mieście zajezdnią autobusową.

Nie inaczej dzieje się z zabytkowymi tramwajami i autobusami, o czym co jakiś czas donoszą media. Wrocław ma to szczęście, że zachowało się tu najwięcej zabytkowych pojazdów komunikacji miejskiej w naszym kraju. Najstarsze pochodzą z końca XIX i początku XX w., większość z okresu międzywojennego. Czterdzieści pojazdów tworzy kolekcję wpisaną do rejestru zabytków. Niestety jej stan od wielu lat budzi sporo kontrowersji.

Większość wozów od kilkunastu lat stoi na terenie dawnej zajezdni przy ul. Legnickiej. Ich stan z roku na rok się pogarsza, gdyż nie są one w żadnym stopniu chronione. Deszcz, ścieg, ale również grabieże doprowadziły je do ruiny. W tym miejscu warto zadać pytanie, czy my potrafimy należycie dbać o nasze zabytki komunikacji? W wielu miastach w dawnych zajezdniach powstają muzea komunikacji, w których trzyma się wagony podobnej klasy, remontuje się je, pokazuje zainteresowanym. Dlaczego we Wrocławiu spotyka je inny los? Myślimy, że również i sprawę kilkudziesięciu zabytkowych tramwajów i autobusów miejska konserwator zabytków może potraktować jako jeden z  z wielu „kamyczków do ogródka”. Obserwując z roku na rok pogarszający się stan historycznego taboru, nie sposób nie odnieść wrażenia, że Wrocław nie tylko nie dba o własne dziedzictwo, ale również nie chroni go należycie. Przecież wiele z tych pojazdów jeszcze kilkanaście lat było w pełni sprawnych technicznie. Dziś są one rozkradzione i zdewastowane.

Przypomnijmy, że tramwaje historyczne są własnością gminy Wrocław. Kto bardziej jak nie władze miasta powinny zatem dbać o przeszłość Wrocławia?

Pewną nadzieją był jeden z projektów WBO, a mianowicie zabezpieczenie kolekcji zabytkowych tramwajów i remont jednego z nich. Istotnie udało się sprowadzić pod dach kilka egzemplarzy. Rozpoczęto też renowację niezwykle cennego wagonu Maximum z 1901 r. Niestety wykonano tylko remont nadwozia, a na dalsze prace zabrakło pieniędzy. Tymczasem Poznań zaprezentował w ostatnim roku odremontowany tramwaj Weyer z 1905 r. Gdańsk i Kraków regularnie remontują kolejne zabytkowe tramwaje, a Łódź chwali się skansenem komunikacji miejskiej w byłej zajezdni Brus.

Wrocław gdyby chciał mógłby mieć skansen z prawdziwego zdarzenia, bo tramwaje i autobusy, które się zachowały są unikalne w skali światowej. Obawiamy się jednak, że za kilka lat nie tylko nie będzie czego pokazywać, ale i w ogóle czego remontować...

Raport specjalny: Zmiany w komunikacji miejskiej
Raport specjalny: #TORYwolucja

Tramwaje to też zabytki